piątek, 13 listopada 2015

12/13 listopada

           Przepraszam, ale dziś nic mi się nie śniło... Po prostu nie spałam! :'D Zielona szkoła się do tego przyczyniła. :) To może taki krótki wpis wówczas o tym, co się tam działo?
           Pojechaliśmy tylko na jedną noc, gdyż nasza wychowawczyni ma dzieci i nie mogła sobie pozwolić pojechać z nami na dłużej. Przyjechaliśmy, zjedliśmy śniadanie, przyszliśmy na 4 godzinne zajęcia. Słuchaliśmy wykładu, oglądaliśmy film, byliśmy na spacerze w lesie i graliśmy w kalambury. Reszta czasu niezorganizowana. Wiadomo wygłupy itp. Między 15, a 16 było ognisko. Ja z kolegą poszliśmy do lasu, spalił papierosa, wróciliśmy i upiekliśmy kiełbaski. Ponownie poszłam do lasu z koleżanką i innym kolegą. Wróciliśmy, to już wszyscy siedzieli w środku, w szkole. Zjedliśmy kolację, poszłam z Kacprem* na świetlicę. Siedzieliśmy tam do 23, gadaliśmy i wgl. Później nauczycielka osobno zebrała dziewczyny na górę, chłopacy zostali na dole w swoim pokoju. Nie mogłam się z dziewczynami dogadać, ale po chwili już wszystko było super. Rozmawialiśmy, później telefony do dziwek... Tak, hahaha... Co się robi za młodu! :') Nudno się robiło, trzeba było to przełamać. Jeszcze wcześniej zabawa z tamponami! Hahahaha... Na drugi dzień z rana z Kacprem* i innym kolegą pojechaliśmy sami wcześniej, gdyż mieliśmy warsztaty i musieliśmy być obecni... Tak więc mi 24h minęły!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz